Praca więźniów – czy to dobra praktyka?

Przestępcy, którzy trafiają do więzień, są kompletnie odizolowani od świata zewnętrznego. Ma to być karą za konkretne zbrodnie czy przewinienia. Niestety część przestępców traktuje ten czas wręcz jak wczasy. Nie muszą nic robić, a mogą spać w przytulnej celi i dostają do jedzenia pożywny posiłek. Dodatkowo mogą jeszcze rozszerzyć swe znajomości w przestępczym świadku. Dlaczego więc nie stosować takich metod jak Stany Zjednoczone, które zatrudniają więźniów przy tłocznikach produkujących tablice rejestracyjne?

Koszty utrzymania więźnia

Każdy więzień kosztuje państwo, a więc także każdego uczciwego obywatela, 76 złotych dziennie! Przeliczając to na cały miesiąc łatwo policzyć, że płacimy za każdego kryminalistę aż ponad 2200 zł. Ile całych rodzin nie ma nawet na kilka osób tyle pieniędzy? Na koszta te składa się wyżywienie, obsługa medyczna, dbanie o czystość, a także koszta samego pilnowania więźniów. Wszystko to z kieszeni podatników.

Praca w więzieniach

Więźniowie, przez cały okres odsiadki nie robią praktycznie nic, nie są przyzwyczajeni do pracy, jak mają więc wrócić do społeczeństwa? Zwykle kontynuują swą „karierę” w światku przestępczym. O ile lepszym rozwiązaniem były by przyzakładowe fabryki, w których więźniowie pracowali by na swoje utrzymanie i mieli by już w ręku konkretny fach. W Stanach głównie są to zakłady tłoczące rejestracje samochodowe, jednak nie musi chodzić konkretnie o ten rodzaj działalności. Mogą to być zupełnie inne firmy opierające się o pracę fizyczną. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że zakłady te nie mogą być źródłem narzędzi, czy okazją do ucieczek. Produkcja tablic polega głównie na tłocznikach – ogromnych maszynach, których nie sposób nawet przesunąć.